Pół żartem, pół serio czyli łaźnie dla bezdomnych

Wchodząc do toalet w dużych hipermarketach zawsze doznawałem obrzydzenia. Dziwiło mnie, że nikt nie dba o to żeby było czysto. Nawet w miarę czysto. W tych „kiblach” jest po prostu syf. Jakby powiedziała to moja babcia – “po trzykroć syf”.

 

Oświecił mnie kolega, mieszkający we Wrocławiu, gdzie hipermarketów jak wiemy jest sporo. Otóż taka toaleta w TESCO, AUCHAN lub innym hipermarkecie służy bezdomnym do kąpieli. Myślę – niemożliwe! A jednak. Kumpel wchodząc, któregoś miłego popołudnia do “hipertoalety” natknął się przy zlewie na wpół gołego kloszarda, który jeszcze narobił krzyku, że ten mu przeszkadza w kąpieli.

 

Po krótkim zdziwieniu na słowa kolegi tym razem sam się oświeciłem. Jakiś czas temu miałem napisać projekt socjalny na zaliczenie. Nie mogłem znaleźć problemu. A tu problem nagle jest. Łaźnie dla bezdomnych. Bo niby gdzie taki bezdomny ma się umyć? Każdy myśli, że jak bezdomny to myć się nie musi. Nie myją się, bo nie mają gdzie. Dlatego można by stworzyć miejsca odnowy fizycznej dla takich ludzi. Przedmiot już dawno zaliczyłem, więc pomysłu nie wykorzystam a na pewno zrobiłby furorę na ćwiczeniach.

Swoją drogą ciekawe, kto był bardziej zdziwiony…kloszard czy kolega??

Napisz odpowiedź