Henilizm
Nazwałem to Henilizmem. Co to takiego?
Henizlim to głoszenie Słowa Bożego w każdym miejscu i w każdej sytuacji.
Ale po kolei….
Schodząc ze zmiany przed wyjściem z zakładu, odwiedzam szatnię. Szatnia jest bardzo mała a szafek dużo. Dlatego zachować trzeba maksymalnie dużą ostrożność, by kogoś nie szturchnąć w nieodpowiednim miejscu a w konsekwencji nie dostać lampy pod oczy. Ostrożnym trzeba być, a przy tym wystarczająco szybkim, bo za chwile wchodzi pracownik, który pisząc wprost śmierdzi.
O czym my faceci gadamy w męskiej szatni, zmieniając spodnie, przy ograniczonych ruchach i w smrodzie wychodzącym od jednego z nas? Przeważnie nabijamy się z Henia!
Heniu to praktykujący do bólu katolik, który ciągle i wszędzie afiszuje się ze swoją wiarą. Nie przeszkadza mu to jednak być wścibskim, chamskim i złym. To po prostu moherowy beret, który wszędzie widzi ekipę TVN-u. Heniu przebiera się koło mnie i też śmierdzi, tyle że francuskimi perfumami przywiezionymi z pielgrzymki do Lourdes.
Kiedyś wchodząc do toalety, napotkałem sikającego Henia i myjącego dłonie kolegę. Heniu stał przy pisuarze, trzymał w ręku fiuta i uświadamiał kolegę słowami: Pamiętaj, że Bóg jest cierpliwy i że czeka na każdego…
Pierwszy raz widziałem i słyszałem, żeby ktoś głosił Słowo Boże przy pisuarze!
I taki właśnie jest Heniu. Nie ważne, gdzie i jak – ważne, żeby o Bogu.
