Siła charakteru - mojego i psa

Posted in Bez kategorii ze znacznikami, , , on maj 10, 2008 by qucios

Co nazywam lotnym sikaniem?

- Spacer z psem w sytuacji gdy mi się spieszy. Filip puszcza mocz już w momencie zaliczenia pierwszych stopni na klatce schodowej. Gdy jestem przed wejściem do bloku, sika już niczym strażak w śmigus dyngus, od czasu do czasu szukając łapami jakiegoś podłoża. Po 3 minutach Filip walczy ze swoim pęcherzem, próbując zatrzymać mocz, bo przecież już dawno jest w mieszkaniu.

I to jest główny powód dla którego…”nigdy więcej psa w mieszkaniu”.

 

Problemów z psami trzymanymi w blokach z wielkiej płyty jest więcej. Na forum internetowym Józef opisał taką sytuację:

“Posiadam psa sznaucera średniego i bardzo złośliwego sąsiada, byłego pułkownika wojska, który podał mnie do straży miejskiej karkowa z art. 51 KW o zakłócanie porządku i spokoju publicznego oraz spoczynku nocnego co jest ewidentnym kłamstwem - jak z tego wybrnąć? Jestem emerytem, od 1.07. podjąłem pracę i może przez okres 2 tygodni mój pies będąc sam w domu trochę popłakiwał w godz. 7.00-15.00(dawałem mu przez 1 miesiąc środki uspakajające od lekarza weterynarza), obecnie się uspokoił, w godzinach popołudniowych i nocnych przebywa z moją rodziną i nawet nie szczeka, nie mówiąc już o zakłócaniu ciszy nocnej. Sąsiad był już karany za wyrzucaniu zatrutego jedzenia i zatrucie psów i kotów na osiedlu, jest osobą nie potrafiącą żyć w normalnym społeczeństwie, przeszkadzała mu piaskownica i ławki pod blokiem bo bawiły się dzieci, przeszkadzają mu budki lęgowe dla ptaków bo ptaki śpiewają rano, mam świadków sąsiadów, że pies im nie przeszkadza i jego pomówienie jest nieprawdziwe, jak to załatwić prawnie żeby się odczepił. ”

Odpowiedzi internautów były dwie, ale za to dość zaskakujące:

nie komentując innych zachowan sąsiada - w tym przypadku jednak facet ma rację.
to , ze części sąsiadów nie przeszkadza , że pies wyje od 8-15.00 to ich sprawa… zresztą nie wszyscy muszą slyszeć bo np. po pierwsze część jest w pracy ,częśc może mieszkać na tyle daleko (kilka pięter wyżej , niżej), że faktycznie nie słychać…

Facet ma prawo wzywać patrole Policji i straży miejskiej bo wycie psa przez taki okres czasu (kilku godzin) wyczerpuje znamiona tego wykroczenia… może również sam wystapić z wnioskiem do Sądu Grodzkiego o ukaranie pana…”  

Człowiek chce mieć prawo do spokoju i w związku z tym takie zachowanie sąsiada.Trzymanie tylu psów w bloku to lekka przesada. U mnie w bloku jest około 40 psów. Przed blokiem na trawniku i chodniku jedno wielkie gówno. To jest chore. Jestem za trzymanie zwierzątka w mieszkaniu, ale nie psa. Pies jest udomowiony dla innych celów.Proszę zamienić tego psa na szczurka, myszki, które nie będą tak tęsknić jak właściciela nie będzie w domu, a emerytowany pułkownik będzie miał spokój!”

Pół żartem, pół serio czyli łaźnie dla bezdomnych

Posted in Bez kategorii ze znacznikami, , , on maj 8, 2008 by qucios

Wchodząc do toalet w dużych hipermarketach zawsze doznawałem obrzydzenia. Dziwiło mnie, że nikt nie dba o to żeby było czysto. Nawet w miarę czysto. W tych „kiblach” jest po prostu syf. Jakby powiedziała to moja babcia – “po trzykroć syf”.

 

Oświecił mnie kolega, mieszkający we Wrocławiu, gdzie hipermarketów jak wiemy jest sporo. Otóż taka toaleta w TESCO, AUCHAN lub innym hipermarkecie służy bezdomnym do kąpieli. Myślę – niemożliwe! A jednak. Kumpel wchodząc, któregoś miłego popołudnia do “hipertoalety” natknął się przy zlewie na wpół gołego kloszarda, który jeszcze narobił krzyku, że ten mu przeszkadza w kąpieli.

 

Po krótkim zdziwieniu na słowa kolegi tym razem sam się oświeciłem. Jakiś czas temu miałem napisać projekt socjalny na zaliczenie. Nie mogłem znaleźć problemu. A tu problem nagle jest. Łaźnie dla bezdomnych. Bo niby gdzie taki bezdomny ma się umyć? Każdy myśli, że jak bezdomny to myć się nie musi. Nie myją się, bo nie mają gdzie. Dlatego można by stworzyć miejsca odnowy fizycznej dla takich ludzi. Przedmiot już dawno zaliczyłem, więc pomysłu nie wykorzystam a na pewno zrobiłby furorę na ćwiczeniach.

Swoją drogą ciekawe, kto był bardziej zdziwiony…kloszard czy kolega??

Dlaczego nie pojawiłem się na zakładowej imprezie, czyli moje samorozbrojenie

Posted in Bez kategorii ze znacznikami, , , , , on maj 6, 2008 by qucios

Rodzina – Powietrze to fałszywe poczucie wspólnoty odczuwane przez współpracowników w pracy. Stworzenie takiej wspólnoty jest konieczne, bo tylko dzięki niej człowiek nie pojawia się w zakładzie pracy z odbezpieczonym granatem.  Żeby to poczucie fałszywej wspólnoty mogło trwać jak najdłużej stosujemy tzw. zabieg ii. “Zabieg ii” to nic innego jak impreza integracyjna. Aby zabieg ten był skuteczny musi być stosowany stosunkowo rzadko, o czym zapomnieli niektórzy w naszej pracy i po raz kolejny w krótkim okresie czasu organizują zakładową balangę. Nie wybrałem się na tą imprezę by uniknąć sytuacji, gdzie praca zajmuje mi czas wolny, a wolny czas zajmuje mi pracę.

Nadużywanie “zabiegu ii” może sprawić, że jeszcze trochę i także na zakładowe imprezy będziemy chodzić z odbezpieczonym granatem.

Świat w obiektywie

Posted in Bez kategorii ze znacznikami, , on maj 4, 2008 by qucios

Hawana, Kuba, pokojówka z hotelu National obserwuje pokaz mody włoskiego projektanta Rocco Barroco

Fot. Ramon Espinosa AP

 

Cejrowski jeszcze jakiś czas pozostanie naszym rodakiem.

Posted in Bez kategorii ze znacznikami, , on maj 2, 2008 by qucios

 Już zapomniałem jak w ubiegłym tygodniu po raz kolejny wywołał ogólnonarodową debatę. Oświadczył, że zrzeka się polskiego obywatelstwa na rzecz ekwadorskiego, a Unię Europejską wyśmiał nie bacząc na najnowszy sondaż, z którego wynika, że Polacy już w ponad 80 procentach zauważają korzyści płynące z członkostwa w tej organizacji. Zapomniałem, ale dziś sobie przypomniałem oglądając wywody Cejrowskiego na temat demokracji, parlamentaryzmu i podatków. Cieszyli się antagoniści Cejrowskiego, że gdy pozbawi się polskiego obywatelstwa nie będzie głosił już lawiny bzdur. Niestety jak pisze Newsweek jeszcze przez jakiś czas ten „publicysta” zostanie naszym rodakiem. Zostanie, dlatego że do życia potrzebuje nie tylko yerba mate, którą pije wszędzie i non stop wkurwiając przy tym nawet mnie, ale również publiczności.

Wracając do wyżej wspomnianych wywodów członka Królewskiego Towarzystwa Geograficznego na temat demokracji. Cejrowski znowu wywołał białą gorączkę u zwolenników politycznej poprawności. Podobnie jak wcześniej Unię Europejską, tym razem wyśmiał demokrację, chwaląc przy tym dyktaturę Pinocheta. I o ile wcześniej próbowałem zrozumieć Cejrowskiego, tak teraz przyłączam się do jego zdecydowanych przeciwników.

Demokracja nie jest najlepszym systemem, ale tak jak napisałem w pewnym komentarzu – Cejrowski nie zaproponował nic lepszego. Chwali dyktaturę Pinocheta – ma prawo – świadczy to tylko o tym, że nie do końca odrobił lekcję historii. Na swoją drugą ojczyznę wybiera Ekwador, gdzie ponad 80 procent ludności żyje w ubóstwie z powodu nieudolnych rządów i korupcji. Widocznie w systemie dyktatorskim na tle Ekwadorczyków będzie czuł się „bogatszy” niż w demokracji. Niestety tak jak pisał Newsweek – Cejrowski potrzebuje publiczności do życia, więc gdy mu się znudzą ekwadorskie niziny, wróci do Polski żeby po raz kolejny udowadniać jak bardzo nie znosi nas Polaków, naszej kuchni, kultury i klimatu.

Albercik,wychodzimy!

Posted in Bez kategorii ze znacznikami, , , , , , , , , on maj 1, 2008 by qucios

Jeżeli jesteś kobietą to nie czytaj tego tekstu. A skoro już czytasz, to miej świadomość (podobnie jak ja ją mam), że o facetach można by było napisać podobny tekst.

Pracuję w zespole składającym się z osobników obu płci z babską przewagą. Przewaga płci pięknej jest duża nie tylko w naszym zespole ( na 15 kobiet przypada 4 facetów) ale i w całym zakładzie bo taka już jego specyfika. Zastanawiam się, z kim się lepiej pracuje. Z kobietami czy facetami?

 

Współpracuję dwa lata z tą ekipą. Ogólnie dziewczyny są pracowite, uśmiechnięte i zazwyczaj pomocne. Na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku. Pracować w zakładzie, gdzie rządzą kobiety nie jest aż takie złe. Zastanawiam się więc, dlaczego, ja – facet - (czasem musze sobie to powtarzać) po całym tygodniu pracy dostaje po prostu pizdy pod oczami?
Powodów jest mnóstwo:

Punkt pierwszy fochy

Przynajmniej jedna w dowolnym dniu ma focha. A to ze względu na okres, lub jego brak, z okazji sprzeczki z mężem, kochankiem, lub z powodu tego, że musiała przyjść do pracy, albo, że tej pracy nie ma.

Punkt drugi gadulstwo

W pracy można rozmawiać o wszystkim. Przez cały tydzień ja – facet – (czasem muszę sobie to powtarzać) rozmawiam z moimi koleżankami o lekarzach, gotowaniu, farbach do włosów, sklepach z bluzkami za 15 zł i kosmetykach. Zastanawiam się razem z moimi koleżankami, co jest zdrowsze: masło czy margaryna?

Punkt trzeci plotkowanie

Plotkują na temat wszystkich. Zaczynają od koleżanki z boku, która właśnie wyszła na papierosa a kończą na Krystynie z sekretariatu i Pawle Małaszyńskim. Ja – facet – (czasem muszę sobie to powtarzać) mam oczy szeroko otwarte żeby móc plotkować z koleżankami.

Punkt czwarty zbytnia emocjonalność.

Obraziła się kiedyś na was baba? Ja – facet – (czasem muszę sobie to powtarzać) w komórce mam zapisany utwór zespołu DKA “Wybacz proszę”. Włączam i już…bez tego całego pieprzenia – raczej działa. Nie krytykować, nie pouczać a już broń mnie Panie Boże starszej stażem. Kiedyś o paniach powiedziałem „stare wyjadaczki….”. W miejscu kropek stawiłem nazwę zakładu, w którym pracujemy. Kurwa jak się obraziły!!! Dzwonek w komórce nie pomógł.

Punkt piąty konfliktowość.

Doznałem szoku cywilizacyjnego, gdy jedna z koleżanek poszła do biura skarżąc się, że na stanowisku pracy znalazła kawałek surowego makaronu z zupki chińskiej. Ja –facet – (czasem muszę sobie to powtarzać),doznałem kolejnego szoku, kiedy kierowniczka zrobiła z tego powodu zebranie.

Punkt szósty upierdliwość.

Czasami można i trzeba zastosować system: „albo coś jest białe albo czarne”. Kobieta tak do sprawy podejdzie, że ja – facet – (czasem muszę to sobie powtarzać) – gubię się po drugiej kropce.

 

 

Nie twierdzę, że w pracy trzeba tylko tyrać, a rozmawiać o fryzjerach poza zakładem pracy. Ale do jasnej cholery, co mnie obchodzi, kolejna opowieść o nieudanej fryzurze.

Przez te dwa lata pracy wśród kobiet nauczyłem się kiedy mam milczeć a kiedy przytaknąć i udawać głupiego.

I na koniec kilka zdań dla wtajemniczonych:

 

 

„To nas tu o mało nie wykastrowali a ty cyganie będziesz sobie cycki przyprawiał?!”

- przerażające jest to, że cześć tego babskiego świata traktuje mnie jak swoją siostrę i nie zauważają, że jestem facetem. Do zdania: „Cześć dziewczyny…”, albo „Słuchajcie dziewczyny…” już się przyzwyczaiłem.

 

„Przepraszam bardzo, my chcieliśmy się widzieć z dyrektorem tego ośrodka”.

- poskarżyć się nie ma komu; mój kierownik to kobieta!

 

 “Ja tu widzę niezły burdel!”

-seks to oczywiście temat numer jeden; koleżanki z pracy niejednego uświadomią!!!

 

“Zastałem Jolkę?”

- do 18 na pewno!!!

 

“No chodź, chodź. Grzeczny odkurzacz, a jaką ma ładną panią…”

- czasami widzę faceta na korytarzu i widzę ten sam strach w jego oczach co u mnie

 

“Żeby tak chłop z gołą babą w windzie nie mógł…”

- winda to miejsce w zakładzie, gdzie najbardziej budzą się moje męskie fantazje i zapominam o tym co napisałem wyżej

 

“Nas, bohaterów! Prądem?!”

- to, że jesteśmy rodzynkami, przywilejów nie daje; dodatki też nam ucinają

 

„No kurwa mać!!!”

- i znowu reklamacja

 

„Ciemność widzę, ciemność!”

- gdyby tak można było się tłumaczyć…

 

„Eee tlenu jej zabrakło, no Albercik, nie krępuj się, usta, usta”

- tak - pod warunkiem że to nie Łata!

 

“Jutro też wam uciekniemy” – hehehe

- kocham piątek!

 

M jak Mobbing

Posted in Bez kategorii ze znacznikami, , , , , , , on kwiecień 23, 2008 by qucios

 Każda praca może być przyjemna, jeśli panuje w niej przyjacielski klimat. Koszmarem może okazać się natomiast nawet najlepsza praca – jeśli ciągle będziemy poddani w niej presji i zastraszaniu.

W mojej pracy pojawił się nagle temat mobbingu. Na szczęście to nie szef przyczynił się do ożywionej debaty (mobbingu nie stosuje), tylko nasza nowa koleżanka. W poprzedniej pracy okazała się mobberem. A że „smród” ciągnie się za człowiekiem przez całe życie, szybko zorientowaliśmy się, z kim mamy do czynienia. Koleżanka (była dyrektorka) została sądownie pozbawiona pacy i możliwości działania na tym stanowisku w przyszłości.

Mając w swoim „stadzie” osobę, która nie tak dawno uporczywie i długotrwale nękała i zastraszała takich samych pracowników jak my, budzi w nas duży niesmak i pogardę. Nie tylko dla niej samej, ale także dla osób, które znając jej przeszłość, pozwoliły by taka osoba znalazła się w naszym środowisku. Widocznie nie tylko szeroką gębę, ale i plecy posiada.

A że i u nas są osoby, które potrafią krzyczeć to teraz my zafundujemy jej „przyjacielski klimat”.

 

Boga zatrudnię

Posted in Bez kategorii ze znacznikami, , , , , , , on kwiecień 20, 2008 by qucios

 W Azji nie musisz być księgowym. Możesz przyjąć jedną z wielu niecodziennych ofert pracy. Jedną z nich jest posada swata dla mułów. W Bangladore na południu Indii mieszkańcy dzielnicy Magadai wierzą, że zaręczyny mułów są znakomitym środkiem przeciw suszy. Specjalnie wyznaczona osoba odczytuje święte formuły oraz namaszcza odświętne ubrane zwierzęta toksycznym cynobrem oraz kurkumą. 

Każda praca przynosi satysfakcję, o ile ma się odpowiednie kwalifikacje. Nie miał ich zatrudniony przez wiele lat w Osace nauczyciel matematyki, który – jak się w końcu okazało – sam nie umiał liczyć. Dyrektor szkoły polecił temu 45-latkowi rozwiązać test, które zdają dzieci pragnące dostać się do placówki. 70 procent błędnych odpowiedzi położyło kres dalszej karierze nauczyciela. 

A skoro nie ma sensu starać się o pracę, o której nie ma się najmniejszego pojęcia, trzeba sobie szczerze odpowiedzieć na pytanie: czy nadaję się na bóstwo? „Praca dla ambitnych, którzy chcieli by przyjąć posadę Żyjącego Boga. Doświadczenie niekonieczne. Szkolenie gratis. Wszechwiedza będzie atutem”. Tak oto posadę Żyjącego Boga oferowane swego czasu w świątyni Bibuhiti Bhavan w Lucknow w Indiach. Przyjął ją dziewięcioletni Sujeet Kumar Pandey z Dhanbad.

- nigdy nie słyszałem, żeby się głośno śmiał czy chichotał w charakterystyczny dla dzieci sposób.

- jest idealnym kandydatem o powściągliwym sposobie bycia – wspomina człowiek przygotowujący chłopca do nowej roli. Dziecko uczyło się nie tylko matematyki, sanskrytu i angielskiego, lecz również uczęszczało na zajęcia teatralne, by w pełni przyswoić sobie wizerunek wszystkowiedzącego i wszystkowidzącego bóstwa. Chłopiec spędził też wiele czasu na swoich ślubach. Żenił się już dziesięciokrotnie.

Jeśli nie odpowiada nam i taka posada, możemy zastanowić się nad stanowiskiem, które zajmował Severino Calvez Jr. Przez długi czas zastępował on cały wydział ruchu drogowego na filipińskiej wyspie Batan. Ze względu na ograniczony budżet sam jeden wystawiał prawa jazdy, rejestrował samochody, ścigał piratów drogowych itp. To jego wielu uznałoby za Żyjącego Boga. <źródło>

 

Ludzie odchodzą ;-(

Posted in Bez kategorii ze znacznikami on kwiecień 20, 2008 by qucios

Człowiek zbudował potężne miasta. Wymyślił rzeczy niepojęte. Ten sam człowiek potrafi wypowiedzieć zdanie: “przykro mi, już nic nie da się zrobić”. I wtedy ludzie zostają sami, aż do chwili gdy odejdą. Żegnaj!

Orędzie prezydenta, chipsy i kosmos

Posted in Bez kategorii, Ciekawostki, Poland, Polska, polityka, życie ze znacznikami, , on kwiecień 6, 2008 by qucios

 Media donoszą, że pewna amerykańska firma produkująca chipsy we współpracy z naukowcami zamierza wyemitować w przestrzeń kosmiczną pierwszą reklamówkę Ziemi, skierowaną bezpośrednio do istot pozaziemskich.

 Trzeba powiedzieć, że to dobry i świeży pomysł, dlatego warto podsunąć go współpracownikom prezydenta Kaczyńskiego. Naszym zdaniem, powinni oni we współpracy z naukowcami wysłać w kosmos ostatnie orędzie prezydenta. Jest nadzieja, że jego forma i treść, nie do końca jasna dla Ziemian, okaże się zrozumiała dla istot pozaziemskich z racji ich pozaziemskiej inteligencji. Wzbogacone podkładem muzycznym orędzie mogłoby też przysporzyć prezydentowi poza Ziemią rzesze nowych zwolenników w sytuacji, gdy ich pozyskanie tu, na Ziemi, stało się już niemożliwe.

Należy także ustalić, czy istnieją techniczne możliwości, aby razem z prezydenckim teledyskiem wysłać w kosmos jego twórców. <źródło> 

  

Podobno brat prezydenta Jarosław Kaczyński wybrał się już kiedyś za orbitę. Spotkał tam Marsjanina i zapytał się go czy nie chciałby stworzyć razem z nim IV Republikę Marsa. Na to Marsjanin odpowiedział: 

 - Spieprzaj dziadu!